Kiedy po raz pierwszy odpaliłem na mojej 360-tce nowego Prince of Persia - wiedziałem, co mnie czeka. Spodziewałem się ujrzeć ten sam, przepiękny, pełen magii świat co na wielu trailerach, które udostępniał nam przez wiele miesięcy Ubi. Pierwsze chwile z grą spędziłem tępo wpatrując się w ekran mojego telewizora, nie dowierzając własnym oczom. Tytuł ten znacząco różni się od poprzednika nie tylko nowym stylem graficznym, ale również mechaniką, systemem walki i sterowaniem. Przemierzając przez lokacje odkrywasz coraz to nowe możliwości, dowiadujesz się więcej na temat bohaterów oraz błądzisz po świecie wolnym od liniowości samemu wyznaczając sobie cel własnej podróży. Czego więcej można chcieć od gry "prawie" idealnej?
Niniejsza recenzja jest jak najbardziej bezpieczna dla osób, które jeszcze nie miały styczności z nowym dziełem Ubi. Wszelakie spoilery i niespodzianki tego typu zostały zaznaczone jeszcze przed przejściem do tekstu właściwego - bowiem trudno sobie wyobrazić recenzję, która nie posiada jednego z najważniejszych czynników wpływających na "miodność" danego tytułu - mianowicie fabuły. Opis historii jednak nie będzie dotyczył zakończenia, wspomnę jedynie o początku, który wszyscy powinni raczej znać.
Nikogo już chyba nie powinno zdziwić, że nowy Prince of Persia jest spokrewniony z wieloma grami, pokrewieństwa można też szukać w innych źródłach - jak na przykład w najbardziej znanych nam baśniach. Stąd też sformułowanie, iż Ubi dostarczył nam Tysiąc Drugą Baśń z "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy". Malowniczą oprawę graficzną oraz patent z ożywianiem świata zapożyczył od Okami, muzykę tworzył stary wyjadacz Inon Zur, w samej grze można doszukać się kawałek z Shadow of the Colossus, Soul Calibura oraz Ico, zaś fabuła opiera się na starej perskiej religii monoteistycznej - "zoroastryzmie". Kiedy scalimy wszystkie wymienione wyżej tytuły, powstanie nam - Prince of Persia! (uwaga! następny akapit zawiera spoiler!!)
Fabuła w wielkim skrócie prezentuje się następująco: wcielamy się w postać bezimiennego Księcia, który tak na dobrą sprawę księciem nie jest - to raczej typ awanturnika, złodziejaszka o znakomitym poczuciu humoru, który z miejsca budzi sympatię. Podczas niezwykłej burzy piaskowej gubi on swojego osła, a także właściwą drogę. W trakcie tułaczki wykrzykuje desperacko imię swojej oślicy po czym gna na złamanie karku w nieznane mu dotąd szlaki. Wkrótce odnajduje się w cichym zaułku, gdzie wpada na niego niezwykle urokliwa dziewczyna z rodu królewskiego. Ma na imię Elika i ucieka przed swym ojcem oraz wysłanymi przez niego królewskimi strażnikami. Nic więc dziwnego, że nasz bohaterski Księciunio staje po stronie uciekinierki, tym samym pakując się w sam środek "rodzinnej kłótni". Po tym jakże heroicznym czynie nie ma już odwrotu dla naszego protagonisty - postanawia pomóc Elice dotrzeć do ogromnej świątyni, która rzekomo skrywa w swych czeluściach "Drzewo Życia", będące zarazem więzieniem przerażającego boga ciemności, Achrimana. To właśnie w tym miejscu skrzyżujesz miecze z ojcem dziewczyny oraz będziesz świadkiem, jak złowrogie bóstwo odzyskuje moc by na nowo przykryć ciemnością ziemie święte oraz przejąć kontrolę nad żyznymi terenami.
Skoro istnieje bóg ciemności, musi również istnieć jego przeciwieństwo - bóg dobra i światła, Ormazd, jedyny, który zdołał zamknąć swojego bliźniaczego brata w Drzewie Życia. To właśnie jemu Elika zawdzięcza cudowną moc zwalczania zła oraz uleczania żyznych terenów. Naszym zadaniem jest ożywić każdy taki obszar po to, by Achriman nie zdołał w pełni odzyskać swojej siły. Żyzne tereny znajdują się przeważnie wysoko i malowniczo położone, więc nie raz mocno się natrudzimy by dotrzeć do jednego z nich - chyba, że skorzystamy z kompasu Eliki, który doprowadzi nas jak po sznurku do właściwego celu. Kiedy ciemność zostaje przepędzona, cały teren diametralnie przybiera innego wyglądu: niebo robi się błękitne, z ziemi powoli wyrastają kwiaty a cały obszar zamienia się w teren pełen fauny i flory, a także Ziaren Światła - skumulowanej energii, dzięki której po zebraniu odpowiedniej ilości będziemy zdolni wykupić jeden z czterech dodatkowych umiejętności Eliki.
Wszystkie cztery krainy są chronione przez demonów Achrimana, każdy z nich o tragicznej historii. Chcąc zyskać niepowtarzalną moc zwrócili się niegdyś do boga ciemności z prośbą nie spodziewając się tak okrutnych konsekwencji tej decyzji. Oddanie duszy "diabłu" nie tylko obróciło się przeciwko im samym, ale również przeciwko ich bliskim, których pragnęli za wszelką cenę chronić. Hunter, Concubina, Warrior oraz Alchemist - oto zestaw bossów, z którymi będziesz musiał się zmierzyć po 6 razy z każdym. Oczywiście bossów pokonuje się na swój określony sposób, np. Concubina potrafi się teleportować, Hunter jest szybki i zwinny, Warrior natomiast jest odporny na wszystkie nasze ciosy (także magiczne). By pokonać tego kolosa, musimy wykorzystać otoczenie: odgrodzić od siebie kratami czy zepchnąć z platformy w przepaść, jednocześnie uważając na jego szaloną siłę. Wraz z następnym starciem podnosi się poziom trudności, przeciwnicy zyskują na sile, uodporniają się na wiele naszych ataków, sami zaś stanowią dla nas dużo większe zagrożenie.
Dodał Meathor dnia 01/01/2009 13:22
Komentarzy: 41
Czytań: 5827
w każdej poprzedniej części książe coś naproił
noi to też dobry początek kolejnych przygód księcia (właśnie kiedy wyjdzie za tą Elike i stanie się księciam